Zamknij
REKLAMA

„Dziś jestem dużo większym kozakiem niż byłem w marcu”

08:45, 10.08.2018 | MM
REKLAMA
Skomentuj
Fot. Tomasz Berent

Jacek Frątczak, manager Get Wellu Toruń nie ukrywa, że bardzo się związał z klubem, ludźmi i miastem. Jak z jego perspektywy wyglądały ostatnie miesiące? Co było najtrudniejsze i jak udało się poukładać te wszystkie klocki? 

W nowy sezon „Anioły” wkroczyły z lekkim falstartem, na który złożyło się wiele, różnorakich czynników. Dziś, wydaje się, że pożar został ugaszony. W roli strażaka całkiem nieźle spisał się Jacek Frątczak. 

- Drużyna się scementowała, mimo ciężkiego początku sezonu. Szkoda, bo kalendarz też nie do końca nam sprzyjał. Zwykle mówię, że nie ma znaczenia, ale w tym roku dobitnie się przekonałem, że jest jednak inaczej. Ponadto było zbyt dużo kontuzji w zespole, co również miało duży wpływ na naszą dyspozycję – mówi manager Get Wellu Toruń. 

Mija rok od zakontraktowania managera z Zielonej Góry w Toruniu. I nie było to łatwe dwanaście miesięcy. 

- Generalnie w Toruniu jest trudne środowisko i na początku nam wszystkim wydawało się, że będzie dużo łatwiej. Gdyby było trochę więcej szczęścia w tym wszystkim, to obraz nie byłby tak zamazany. Z drugiej strony, jeśli myślimy długofalowo, to mogę powiedzieć, że mimo tego, że był kryzys, to wstaliśmy z kolan i potrafiliśmy jako drużyna, klub i organizacja przezwyciężyć. Byliśmy cały czas razem, a to bardzo ważne. Przez ten czas, nauczyłem się dużo więcej o Toruniu, mieście, klubie, żużlu i zawodnikach. Weryfikacja własnych umiejętności, wyciąganie wniosków, szukania środków w trybie pilnym – wszystko to sprawia, że mogę dziś powiedzieć o sobie, że jestem dużo większym kozakiem niż byłem w marcu – dodaje Jacek Frątczak. 

Manager przyznaje, że w Toruniu zadomowił się na dobre, choć nie chce jeszcze mówić, że to jego drugi dom. 

- Dziś mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że moim klubem jest Klub Sportowy Toruń. Myślę tymi kategoriami. Moim stadionem jest Motoarena. W sensie podejścia emocjonalnego, nigdy nie fałszuje rzeczywistości. To nie jest poza na potrzeby mediów. Zżyłem się z tymi ludźmi. Przyjeżdżam do Torunia jak do siebie. Co ważne moja rodzina również bardzo polubiła Toruń. Czujemy się w Toruniu dobrze. Za wcześnie, żeby mówić o drugim domu w Polsce, ale o miejscu, do którego mamy sentyment, na pewno tak – kończy Jacek Frątczak. 

Przypomnijmy, że w niedzielę torunianie zmierzą się z Grupą Azoty Unią Tarnów. Początek o godzinie 17:00. Transmisja w nSport+. 

(MM)
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze (1)

KrisdjKrisdj

1 1

No tak Jacek to na pewno jeden z najlepszych fachowców żużlowych jak nie najlepszy. Przekonaliśmy się i on sam że znowu nieszczęśliwie pokonały nas kontuzje. Jacek obiecywał nam że wygramy ten sezon i myślę że gdyby nie pech to dotrzymał by słowa. Ale na kontuzje niestety nikt nie ma wpływu. Ciesze się że prowadzi naszą toruńska drużynę i oby w kolejnym sezonie omijały nas nieszczęścia a jestem przekonany że zdobędziemy ten upragniony złoty medal. Pozdrawiam 11:39, 10.08.2018

Odpowiedzi:0
Odpowiedz

© ddtorun.pl | Prawa zastrzeżone