REKLAMA

Zerwane zaręczyny: po zwrot pierścionka do sądu

09:17, 10.11.2016 | J.B.
REKLAMA

Zerwanie zaręczyn może sprawiać kłopoty fot. depositphotos - zdjęcie ilustracyjne

Zerwanie przez jedną stronę zaręczyn powoduje często spore problemy, nie tylko natury obyczajowej. Zadeklarowanie chęci zawarcia związku małżeńskiego stanowi bowiem zobowiązanie, a odstąpienie od niego może się wiązać z konsekwencjami prawnymi i finansowymi.

Jeszcze kilkadziesiąt lat temu wszystko było proste. Zaręczyny były formalną umową, jasno uregulowaną w przepisach prawa. Ich zerwanie wywoływało niemałe komplikacje (zwłaszcza dla niedoszłej panny młodej), związane na przykład z „utratą dziewictwa”. Wystarczy sięgnąć do wyroków sądowych z tamtych czasów by przekonać się, że "utrata" ta miała swoją cenę:

„Powódka, twierdząc, że była z pozwanym zaręczoną i że ten od zaręczyn odstąpił, domagała się odszkodowania za stratę dziewictwa w kwocie 1000 zł, oraz za wykłady, poczynione w oczekiwaniu małżeństwa w sumie 9807 zł. Pozwany wniósł o oddalenie skargi, zaprzeczając narzeczeństwo i twierdząc, że powódka nie była nieposzlakowaną.” - czytamy w wyroku Sądu Najwyższego z 1928 roku.

Jeszcze wydany w 1945 roku Dekret „Prawo małżeńskie” przewidywał, że odstąpienie  od zaręczyn „bez słusznych powodów" albo danie drugiej osobie "słusznych powodów do odstąpienia", powoduje odpowiedzialność wobec tej osoby i jej rodziców za poniesione przez nich straty, spowodowane uzasadnionymi przygotowaniami do zawarcia małżeństwa. Przepis ten obowiązywał jednak zaledwie kilka lat, do czasu wprowadzenia w 1950 roku kodeksu rodzinnego. Od tego roku instytucja zaręczyn nie jest uregulowana w polskim prawie.

[ZT]4789[/ZT]

W dzisiejszych czasach nie można nikogo zmusić, by się z obietnicy ślubu wywiązał. Tym bardziej w grę nie wchodzi jakakolwiek odpowiedzialność karna osoby zrywającej zaręczyny. Zasadne jest jednak rozważenie, czy osoba ta powinna odpowiadać za wydatki poniesione na przygotowanie wesela albo zwracać cenne prezenty przekazane przez drugą stronę. Na tym tle często bowiem dochodzi do sporów pomiędzy byłymi narzeczonymi lub ich rodzinami, a osoby porzucane próbują dochodzić zwrotu poniesionych kosztów przed sądem.

Z jedną z takich spraw Sąd Najwyższy musiał się zmierzyć już w 1953 roku. W tym przypadku do zawarcia związku małżeńskiego nie doszło, gdyż pan młody... nie pojawił się na uroczystości. Niedoszła teściowa domagała się od niego zwrotu równowartości zmarnowanego jedzenia oraz „koszuli i zelówek”, które sprezentowała przyszłemu zięciowi. Sąd co do zasady uznał takie żądania za usprawiedliwione, pod warunkiem, że wina niedoszłego pana młodego była wyłączna i jednoznaczna:

„Lekkomyślne spowodowanie kosztów niedoszłego ostatecznie do skutku przyjęcia weselnego stanowi podstawę do żądania stosownego odszkodowania od osoby zrywającej przyrzeczenie małżeństwa” - brzmiała sentencja wyroku.

Orzeczenie to – choć wydane ponad 60 lat temu – do dnia dzisiejszego jest często przywoływane przez porzuconych narzeczonych w sądowych sporach o odszkodowanie. Wydatki poniesione na przygotowanie ceremonii zaślubin i wesela, które się nie odbyło z winy jednej ze stron, można uznać za szkodę, a możliwość żądania naprawienia wyrządzonej szkody wynika z ogólnych zasad prawa.

Inną podstawą dla żądania zwrotu poniesionych wydatków są przepisy o bezpodstawnym wzbogaceniu, a precyzyjniej: o nienależnym świadczeniu. Skoro związek został zerwany, odpadła podstawa dla zatrzymania drogocennych prezentów. Porzucony narzeczony może zatem przykładowo domagać się zwrotu pierścionka zaręczynowego, a jeśli ten został umyślnie przez narzeczoną zniszczony lub porzucony – jego równowartości.

W internecie można znaleźć symulację rozprawy sądowej opartej na takich okolicznościach:

(J.B.)
REKLAMA

ZOBACZ TAKŻE
REKLAMA

Komentarze (0)

Brak komentarzy do artykułu, Twój może być pierwszy.

Dodaj komentarz

© ddtorun.pl | Prawa zastrzeżone | 2017